Subiektywne info

mój punkt widzenia – swoisty tygiel muzyczno-fotograficzno-kulinarno-komputerowy :P

16  10 2008

B@dź na bież@co!

RSS

Jeśli lubisz wiedzieć co w trawie piszczy, śledzisz najnowsze wiadomości lub aktualności z interesującej Cię “działki” na pewno korzystasz z RSSów. Jeśli nie – powinieneś zacząć :)

Wg Wikipedii.pl RSS to:

“umowna rodzina języków znacznikowych do przesyłania nagłówków wiadomości. Wszystkie w większym lub mniejszym zakresie bazują na XML-u. Aby skorzystać z kanału RSS, potrzebny jest odpowiedni program, tzw. czytnik kanałów”

Wiele stron (również moja skromna) posiada kanał RSS, w którym pojawiają się najnowsze wpisy.

W aktualnie wydawanych przeglądarkach np. Firefox 3.0 łatwo jest kanałami zarządzać – np. aby dodać wystarczy kliknąć w ikonę RSS, która pojawia się na pasku adresu.

Do przeglądania kanałów możemy wykorzystać

pluginy np:

- Newsfox – dla Firefox’a

- Active Web Reader – dla IE

- * Opera posiada wbudowany czytnik

aplikacje np:

- FeedDemon

- Paseczek :)

Jeśli jednak korzystasz z internetu w wielu miejscach i chciałbyś aby np. przeczytanie newsa w pracy powodowało, że nie pojawi się już on do przeczytania na komputerze domowym idealnym rozwiązaniem jest NewsGator (www.newsgator.com) – pozwala on na przechowywanie swoich kanałów na serwerze i ich przeglądanie zarówno we wbudowanym czytniku przez WWW, jak i za pomocą aplikacji FeedDemon.

A więc – miłej lektury! :D


26  05 2008

“już nie wrócę na morze…” – jednak wrócił!

Romek I chwała mu za to!

Komu? Jak dla mnie najprawdziwszemu szanciarzowi w tym kraju :) któremu los nie poskąpił przykrych doświadczeń, a mimo to – Romek Roczeń (bo o nim mowa) nie poddał się i znowu może nas cieszyć swym śpiewem :D

Co mogę powiedzieć o Romku? Hmm, cokolwiek bym nie powiedział i tak byłoby za mało… Człowiek, któremu nie dane jest oglądać promieni słońca:

- tworzy i wykonuje piękne utwory (pełne wersje znajdują się na jego stronie, więc nie ma problemu żebyście i Wy zakosztowali z tej czary :) )

- skacze na spadochronie (!!!) – genialny opis tego wydarzenia jest tutaj

- organizuje rejs “Zobaczyć morze”, w którym widzący i niewidomi (50/50) płyną ręka w rękę.

- los doświadcza go nieszczęśliwym wypadkiem, który mimo to nie załamał rąk i wrócił do tych, którzy na niego w utęsknieniem czekali :)

Mam dodatkowy sentyment do Romka – usłyszałem go po raz pierwszy w Węgorzewie, potem… kilka lat później znaleźliśmy wspólne miejsce ze swoją przyszłą żoną :) właśnie tam, gdzie on się pojawiał. Do dzis pamiętam wspólne wieczory w “Gnieździe Piratów” czy “U Pana Michała”.

Spróbujcie się zaszyć w ciszy w fotelu, włączcie kilka jego utworów a sądzę, że i Was wciągnie ten czarodziejski klimat. Ja wiem jedno:

“A kiedy dom będę miał,

to będzie bukowy koniecznie…”

i nie zabraknie w nim cudnych dzwięków, m.in. tych, które wydobywają się z głębi serducha Romka :)


05 2008

Słonecznie, kwaskowato, wyskokowo

Właśnie skończyłem produkcję trunku, który trafił w moje ręce, a właściwie gardło jakiś czas temu i niedawno udało mi się ‘wydobyć’ dokładny nań przepis :)

Trunkiem tym jest ‘cytrynówka’, choć jak dla mnie efekt jest o niebo lepszy od nazwy, więc postaram się wymyśleć dla niej ciekawsze miano, chyba że macie pomysł? :P

Czas wykonania – 2 tygodnie ;) a potem – im dłużej stoi tym lepsza, ale trudno, żeby stała ;)

Potrzebujemy:

  • 1/2l spirytusu (oczywiście ;) bezalkoholowego)
  • 6 cytryn
  • miód (łyżka), cukier waniliowy (paczuszka)
  • cukier (szklanka)
  • wodę (w zależności od ilości wyciśniętego soku i …oczekiwanej mocy)

Cytryny trzeba sparzyć i zetrzeć na drobnej tarce żółtą część ich skórki, którą zalewamy spirytusem i odstawiamy na tydzień, co jakiś czas wstrząsając. Sok z cukrem, miodem i ewentualną wodą (całość powinna mieć ok 1L) podgrzewamy, aby się dobrze połączyły i również odstawiamy.

Po tygodniu łączymy oba ‘elementy’ ze sobą i znowu odstawiamy na tydzień, co jakiś czas mieszając. Po 7 dniach nalewka jest prawie gotowa. Należy ją przefiltrować (sitko,filtr do kawy) i przelać do butelki lub karafki i rozsmakować się w ‘rozgrzewającej cytrynce’ ;) polecam!


19  04 2008

Tę burzę włosów każdy zna…

… a jak nie zna – to powinien poznać :) Magda Piskorczyk

Wystarczy kilka komentarzy pochodzących z jej strony http://www.magdapiskorczyk.com/(mam nadzieję, że mnie nie pobije za ich wykorzystanie ;) ) :

- “…największe z ostatnich odkryć w aktywnym i ekscytującym polskim bluesie…”

- “Jest lepsza niż niektórzy amerykańscy śpiewacy bluesowi. … gdybym nie wiedziała, że Magda jest wciąż w swoich latach 20-tych, mogłabym uwierzyć, że ten głos należy do starej, wytrawnej bluesmanki!”

I coś w tym jest – głęboki, ‘czarny’ bluesowy głos, burza kręconych włosów nad akustyczną gitarą, wielkie oddanie i skupienie na muzyce w trakcie występu i czarujący uśmiech tuż po :D

Ja poznałem ją w małej knajpce – w moim ukochanym “Taj Mahal”. Zagrała tam kameralny koncert, po którym udało się nam zamienić kilka zdań. Później – warszawska starówka, a więc – drugi koniec Polski. Niezależnie czy to maleńka kafejka, czy duża scena Spodka na “Rawie” – wciąż ten sam poruszający głos i ‘feeling’.

Magda niedawno wydała nową płytę (tym razem Live, po ostatniej ‘Blues Travelling’ (z dużą ilością znamienitych gości, którzy poznali się na jej talencie) na której udało mi się złapać dedykację :) ) na której wraz z zespołem w składzie: Aleksandra Siemieniuk, Arkadiusz Osenkowski, Roman Ziobro, Maksymilian Ziobro ponownie zabrali nas w podróż do korzeni bluesa (i nie tylko!).

Jak widać – nie tylko ja zostałem jej fanem, bowiem (za ):

Podczas długiego majowego weekendu, na terenie ośrodka Wratislavia nad Jeziorem Sławskim w malowniczym Radzyniu niedaleko Zielonej Góry, po raz drugi zorganizowany został festiwal “Las, Woda i Blues”. W jego trakcie, w miejscowości Sława otwarta została pierwsza Aleja Gwiazd Polskiego Bluesa. Rozpoczęła ją gwiazda Tadeusza Nalepy. Przy dwóch następnych, w sobotę 3 maja swe dłonie odcisnęli Magda Piskorczyk i Sławek Wierzcholski.

Towarzystwo zobowiązuje! :D a więc:

SUBIEKTYWNIE POLECAM!


04 2008

Nie, nie żałuję! przeciwnie…

Nie, nie żałuję! przeciwnie...

Ostatnio rozmawiałem z kolegą, pytał jak mija kolejny dzień ‘tatusiowania’. Gdy odpowiedziałem, że daje radę, pobudka o 3 na picie, o 6 mleko i można jeszcze 1/2h pospać stwierdził, że on jeszcze właśnie z tego względu nie zdecyduje sie jeszcze na maleństwo.

Ja od czasu do czasu też z chęcią wyszedłbym jak za starych czasów na piwko do zadymionej tawerny, albo na koncerty, których coraz więcej na wiosnę, ale wiem, że na razie nie mogę sobie na to pozwolić. Ale wiem, że piwko zdążę jeszcze niejedno wypić, koncerty jeszcze będą wychodzić mi bokiem, a zobaczyć “pana Prezesa”, jak wstając o 6 rano w łóżeczku uśmiecha się od ucha do ucha, jak tylko nas zobaczy, bo wie, że jest bezpieczny i że my jesteśmy tuż-tuż – BEZCENNE :D


« Poprzednia stronaNastępna strona »