mój punkt widzenia
Aż 6 lat Dżem kazał fanom czekać na nowy studyjny krążek. Zajawki pojawiały się już bodaj w 2007 roku – na festiwalu w Paprocanach. Oficjalna premiera jutro, mimo to już od kilku dni można się natknąć na krążek w dobrych sklepach muzycznych
Ostatnia płyta (“2004″) nie była zbyt ciepło przyjęta, szczególnie przez ortodoksyjnych Dżemowców. Być może z tego powodu “polscy Allmani” długo zwlekali z ukazaniem światu kolejnego muzycznego dziecka. W międzyczasie pojawił się obszerny zapis (4cd + 3dvd) z koncertu urodzinowego, a płyta studyjna nabierała forrmy i… rumieńców.
Po pierwszym przesłuchaniu i pojawiających się już pierwszych recenzjach (m.in. na dosyć krytycznym okiem patrzącym forum fanów Dżemu) wydaje się, że podjęto dobrą decyzję, tak długo dopieszczając nowe utwory. Krążek, który oficjalną premierę będzie miał jutro, zaskakuje dopracowaniem, dojrzałością, kunsztem muzycznym ale i (do czego już Dżem nas przyzwyczaił) różnorodnością stylów. Usłyszymy bowiem zarówno ostre riffy, jak i sentymentalne ballady czy reggae’owe “bujanie”. Do dźwięków wysokich lotów panowie przyzwyczaili nas już dość dawno, teraz doszła jeszcze niekiepska harmonijka Maćka.
Ale po kolei:
1. “Koniecznie” (mimo że fani przyzwyczaili się pewnie do “Żyj, mały, żyj”, jak od dłuższego czasu tytułowany jest ten numer na YouTube) – niewyszukany (choć nie można rzec, że banalny) tekst w połączeniu z mało “dżemowymi”, jak na moje ucho, klawiszami nieco zaskakuje aranżacją (bliżej im do Irka Dudka) i sprawiają, że ciekawość do przesłuchania kolejnych 11 piosenek zdecydowanie wzrasta
2. “Partyzant” – jak dla mnie jeden z mocniejszych punktów nowej płyty. Wydaje się być kontynuacją sztandarowych utworów “Najemnik” i “Najemnik II”. Poruszający tekst i pasująca doń kompozycja Zbyszka Szczerbińskiego sprawiają, że chętnie wraca się do tego utworu.
3. “Ani dużo, ani mało” – rhytm’n'bluesowe rzemiosło w dobrym tego słowa znaczeniu (muzycznie dopracowany w każdym detalu, wiele radości sprawiają m.in. świetne solówki Janusza Borzuckiego na klawiszach czy pojękiwania gitar Panów J.S. i A.O.).
4. “Bujam się” – wyznanie człowieka zepchniętego na margines społeczny w ustach Maćka brzmi dosyć wiarygodnie, a solówka Jurka Styczyńskiego w drugiej części utworu dopełnia całości.
5. “Wolności dni” – i nadszedł czas na bujanie! Lekki, acz sentymentalny tekst i reggae’owa stylistyka nieco przypominają przearanżowany przez Maćka “Być albo mieć” (oryginał śpiewany przez Jacka Dewódzkiego na płycie “Pod wiatr”).
6. “To wszystko co mam” – nastrojowy utwór, kolejne wyzwanie człowieka na rozstajach dróg (interesujący tekst autorstwa Maćka Balcara).
7. “Do przodu” – utwór wybrany przez zespół na singiel promujący płytę chyba już zyskał sympatyków, o czym świadczy pojawienie się w pierwszej 30-stce Listy Przebojów Programu 3 (notowanie nr 1502). Kawałek łatwo wpada w ucho. Mnie osobiście ujęły gitarowa zagrywka pomiędzy zwrotkami i pasujące do całości “chórki” słyszalne w refrenie.
8. “Za to, że żyje” – mimo, że tekst porusza niebłahy temat przemijania i może wprawić nas w chwilę zadumy, to muzycznie nie powala na kolana. Nie oznacza to, że ‘ósemka’ będzie pomijana w trakcie kolejnych odsłuchań, ale czegoś w niej zabrakło.
9. “Leci muza” – i tutaj panowie “polecieli”. Tytułowy utwór płyty robi wrażenie: długością (mimo że nie powinno się oceniać utworów po czasie trwania!), rhytm’n'bluesowym “mięsem”, zmianami tempa, które sprawiają, że przez prawie 10 minut trudno się znudzić.
10. “Nie patrz tak na mnie” – to chyba pierwszy z nowych numerów, który zespół gra już od wielu, wielu koncertów i spotyka się z ciepłym przyjęciem fanów i poruszeniem w tak zwanym “młynie”. I nie powinno to dziwić – utwór jest jak dobrze rozgrzana, rozpędzająca się lokomotywa.
11. “Strach” – przed pojawieniem się płyty na pewno zagrany na koncercie-supporcie AC/DC. Usłyszany tam sprawiał wrażenie jeszcze ostrzejszego niż okazało się na płycie. Mimo to nie zawodzi – mocne gitary i świetne wstawki Janusza Borzuckiego na klawiszach sprawiają, że noga sama podskakuje.
12. “Szara mgła” – drugi singiel promujący płytę, chciałoby się rzec – wstawiony zgodnie z kanonami sztuki, na zasadzie “2 szybkie, 1 wolny”. Wyznanie człowieka o złamanym sercu, mimo że tematyka niewesoła, skutecznie uspokaja i wycisza przed… kolejnym przesłuchaniem całego krążka.
Tak to już jest, że nowe płyty muszą przejść przez nasze uszy kilkakroć, żebyśmy mogli wyrobić sobie o nich własne zdanie, a dobre płyty sprawiają, że mimo kilkukrotnych wysłuchań za każdym razem pojawi się jakiś smaczek, chwyt, przygrywka, nuta jedna, która za każdym razem potrafi zaskoczyć.
Moi faworyci: Partyzant, Nie patrz tak na mnie, Strach, Ani dużo, ani mało, Bujam się (na tą chwilę, bo pewnie osobisty top będzie się zmieniał co parę odsłuchań). Które z utworów zapadną na długo w pamięci szerszego grona – czas pokaże. Serdecznie zachęcam do przesłuchania i podzielenia się opiniami o płycie!
Czym jest?
To mój punkt widzenia – swoisty tygiel muzyczno-fotograficzno-kulinarno-komputerowy :PPo co powstał?
Żebym mógł się podzielić z Wami tym, co dla mnie ważne, co mnie zainteresowało, wzruszyło, zdenerwowało...
Gandziarz
16 lis 2010 o 23:26
Doskonała płyta 10/10
właśnie na to czekałem
jestem zachwycony.
sim201
28 lis 2010 o 11:04
Płytka bardzo dobra, moim faworytem Partyzant (klimatem przypomina mi Ryśkowego Najemnika)
gość
8 gru 2010 o 19:06
Ja własnie słucham nowej płyty. Na pierwszym miejscu partyzant! Mnie jeszcze zapadło w ucho Za to że żyję i to wszystko co mam